Nie wiem jak u Was, ale ja ostatnio złapałem się na tym, że bez telefonu nie potrafię już funkcjonować. Serio. Zapomniałem go raz w domu i przez cały dzień chodziłem jak niepełny. Nie mogłem sprawdzić czy autobus przyjedzie na czas, nie wiedziałem gdzie dokładnie umówiłem się z kumplem, nawet nie byłem w stanie zapłacić za kawę bo portfel też zostawiłem. Dopiero wtedy dotarło do mnie jak bardzo te wszystkie aplikacje wrosły w moje życie.
Kiedyś jakoś dawaliśmy radę bez tego wszystkiego. Mój tata opowiada, że żeby zadzwonić do dziewczyny musiał iść do budki telefonicznej i mieć przy sobie drobne. Mama pamięta stanie w kilometrowych kolejkach po wszystko, od chleba po buty. My mamy inaczej i chyba nie doceniamy tego na co dzień. Technologia zdjęła z nas mnóstwo upierdliwych obowiązków, które kiedyś pożerały kawał dnia. Zresztą widać to nie tylko w sprawach praktycznych. Rozrywka też przeniosła się do sieci i to w dużym stylu. Kiedyś żeby się zabawić trzeba było gdzieś jechać, dziś wystarczy włączyć laptopa. Strony takie jak https://spynfin-pl.com pozwalają na chwilę relaksu bez ruszania się z fotela, co dla zabieganych ludzi jest sporym ułatwieniem. Nie trzeba nigdzie dzwonić, rezerwować, planować. Wchodzisz kiedy masz ochotę i tyle. Taki jest teraz świat i nie ma co udawać, że jest inaczej.
Apki które naprawdę działają
Mam takiego kolegę Marka, który jest strasznym chaotkiem. Ciągle wszystko gubił, spóźniał się na spotkania, zapominał o rachunkach. Jego żona była bliska rozwodu, serio mówię. Aż ktoś mu zainstalował zwykły kalendarz Google i nauczył ustawiać przypomnienia. Człowiek się odmienił. Teraz jest punktualny jak zegarek szwajcarski, a żona mówi że to najlepsza rzecz jaka im się przytrafiła od lat.
Brzmi banalnie, ale większość ludzi nie używa nawet podstawowych funkcji w swoich telefonach. Mamy w kieszeni małe komputery, a wykorzystujemy je głównie do przeglądania głupot w internecie. Szkoda gadać. A wystarczyłoby poświęcić godzinę na ogarnięcie kilku aplikacji i życie od razu staje się prostsze. Sam się o tym przekonałem gdy w końcu zacząłem robić przelewy przez telefon zamiast chodzić do banku jak dziadek.
Ile tak naprawdę można zaoszczędzić?
Byłem ciekaw czy to wszystko ma sens w liczbach. Przez tydzień zapisywałem ile czasu zajmują mi różne rzeczy. Potem porównałem to z tym jak robiłem je dawniej. Oto co mi wyszło:
| Co robiłem | Po staremu | Przez internet |
| Rachunki za prąd i gaz | Jazda na pocztę, kolejka, ze czterdzieści minut | Trzy minuty w łóżku przed snem |
| Tygodniowe zakupy | Prawie dwie godziny z dojazdem | Pół godziny klikania, przywożą pod drzwi |
| Wizyta u lekarza umawianie | Dzwonienie po kilka razy, ciągle zajęte | Pięć minut na stronie przychodni |
| Szukanie połączenia pociągiem | Kiedyś dzwoniłem na infolinię | Patrzę w apkę i już wiem |
| Wysłanie kasy kumplowi | Trzeba było się spotkać albo iść do banku | Pół minuty i przelew poszedł |
Jak to zsumujesz w skali miesiąca, wychodzą całe godziny. Godziny które mogę spędzić z dziećmi albo po prostu nic nie robiąc. To ma wartość.
Ale nie jest tak różowo
Okej, muszę przyznać że jest druga strona medalu. Te wszystkie ułatwienia mają swoją cenę. Czasem łapię się na tym, że siedzę i scrolluję bzdury przez dwadzieścia minut, chociaż miałem tylko sprawdzić jedną rzecz. Telefon potrafi wciągnąć jak bagno.
Znam gości którzy są online praktycznie non stop. Odpisują na maile o północy, sprawdzają statystyki w pracy podczas obiadu z rodziną. Niby mieli oszczędzać czas, a skończyło się na tym że praca wlazła im do domu i nie chce wyjść. Trzeba umieć postawić granicę, inaczej te narzędzia zjedzą człowieka żywcem.
Czego się trzymać a czego unikać
Po kilku latach prób i błędów doszedłem do wniosku, że mniej znaczy więcej. Nie potrzebujesz dwudziestu aplikacji do produktywności. Wystarczy kalendarz, dobra apka do bankowości i może coś do notatek. Reszta to zazwyczaj śmieci które tylko rozpraszają.
No i oczywiście trzeba uważać co się instaluje. Internet jest pełen szajsu który udaje przydatne programy, a tak naprawdę zbiera dane albo wciska reklamy. Zanim coś pobierzesz, poczytaj opinie. Pięć minut googlowania może zaoszczędzić sporo nerwów później.
I co z tego wszystkiego wynika?
Moja mama czasem mówi że kiedyś było lepiej, bo ludzie ze sobą rozmawiali zamiast gapić się w ekrany. Ma trochę racji. Ale ja pamiętam też jak tata wracał z pracy wykończony po staniu w korkach i kolejkach, i nie miał siły na nic. Teraz połowę rzeczy załatwia z kanapy i zostaje mu energia na wnuki.
Szczerze? Nie wyobrażam sobie powrotu do czasów sprzed smartfonów. Jasne, było wolniej i może jakoś spokojniej. Ale ja chcę mieć czas na rzeczy które lubię, a nie tracić go na stanie w kolejkach i wypełnianie papierków. Jeśli apka może mi to załatwić w minutę, to czemu nie.
Ważne żeby nie dać się zwariować i pamiętać po co to wszystko. Technologia ma pomagać, nie zastępować życie. Jak się tego trzymasz, to naprawdę jest super. Jak zapomnisz, skończysz z nosem w telefonie dwadzieścia cztery godziny na dobę. A to już nie jest żadna oszczędność czasu, tylko jego totalne zmarnowanie.
